kochaj-kazdy-dzien blog

    Twój nowy blog
    No więc tak. Jutro Majorka wita. Oczywiscie w domu panuje chaos. Próbuje się pakowac ale mi to jakoś niewychodzi. :/
    Miałam dodac dzisiaj zdjęcia z zawodów strażackich i z moich imienin ale niestety nie mam czasu. Może dodam jak przyjadę z tej Majorki. Nie wiem, zobaczę.

    Strasznie zakochana w pewnym panu.

    Nie potrafi sobie wyobrazic życia bez niego.

    Za to potrafi przyznac że jest od niego zależna.

    I chociaż nie lubi tego słowa, spotyka się z nim na codzień.

    To jej pierwsza prawdziwa miłośc.

    Ma nadzieję że przetrwa jak najdłuzej.

    Bo to 6 najszczęśwszych miesięcy w jej życiu.

    Ona nie chce już żadnych zmian.

    Chce byc szczesliwa.

    Z  nim :*

    On jest powodem jej radości.

    Lecz czasem potrafi sprawic jej przykrośc.

    Uzupełniają się przeciwnymi chrakterami.

    on lekkomyślny, ona spokojna.

    Miesza ból z rozkoszą,

    z

    ogniem-lód.

    Przyzwyczaiła się do tego.

    Ale on wie.

    Jest wyrozumiała, lecz do czasu.

    Będzie się starac zmienic na lepsze.

    Dla niej.

    Bo ją kocha…

    Dla niej każdy dzień bez niego był stracony.

    Spotykali sie codziennie, jak najczęściej tylko mogli.

    Rzadko zdarzały im się dłuższe rozstania.

    Kiedy się już tak stało oboje nie mogli wytrzymac bez siebie.

    Odczuwali jakiś brak.

    Brak siebie. 

    Jeszcze nigdy nie zdarzyło im się nie widziec dłużej niż 3 dni.

    Wtedy każdy dzień stawał się dłuższy i tracił sens.

    A teraz..?

    Teraz nie bedą się widziec przez 8 cholernych dni.

    Może to dla kogoś banalne.

    Nic nie znaczące 8 dni.

    Dla kogoś to chwila.

    Dla nich to cała wiecznośc.

    Ona już tęskni.

    On odlicza dni do następnego spotkania.

    12 lipca będzie już pół roku jak są ze sobą.

    Niestety…

    Spędzą ten dzień oddzielnie.

    Ona opalając się na Majorce

    On patrząc na góry.

    ;*

    Z moim strażakiem ;*


    Mój, mój i tylko mój ;*

    Więc uciekam sobie.
    Odpoczywam na Majorce.
    Wracam 16.07.2008.


    Stwierdzam że weekend zaliczam jak najbardziej do udanych. Piątek spotkanie klasowe kuzyna. I chociaż nie chodziłam z nim do klasy to i tak poszłam :P Było ciekawie. Sobota oraz Niedziela dni Wielunia. A dziś nie miałam lekcji tylko jakąś śmieszną majówkę więc stwierdziłam że pójdę z Rafałem;* na ogródki. A on dzisiaj egzamin pisał i tak ładnie wyglądał w garniturku ;* I jeszcze coś. Nie ma to jak siedziec z nim w parku pod drzewem kiedy pada deszcz… ;*

    Z piątku…


    I nawet pies Rafała się załapał ;)


    Bo on zawsze zamyka oczy…


    Z soboty…

    Z niedzieli…
    Fajerwerków troszkę.








    Grupowo.

    Potem zaliczyliśmy szpital ponieważ trzeba było ratowac Dziubasa. ;P Zainteresowaniem cieszył się wózyk inwalidzki którego Dziubek dostał od pana doktora. :) Mianowicie największą frajdę sprawiało jeżdzenie na nim.

    A to dzisiejsze. Na ogródkach. Z nim, moim, kochanym. ;* Co najfajniejsze w garniturze ;)



    O kurcze jaki wstyd nie pisałam tu 2 miesiące.
    Przyznaje się miałam lenia i to wielkiego. Nadrobię obiecuję ;)



    Zmieniając temat dziś święto narodowe :P Mianowicie dzisiaj mija 5 miesięcy odkąd jestem z moim Rafałkiem. Ten fakt cieszy mnie niezmiernie! Oby jak najdłuzej łobuzie mój ;*

    Pisac nie bedę bo mi się nie chcę.
    Notkę dodaje bo dawno nie było nowej.
    Zdjęc mam dużo do dodania, ale to nie dziś.
    Dziś mam dzień lenia.
    No cóż bywa :)

    Bo to głupole są :)
    buc+pijaczynka albo menel jak wolisz:P
    się dobrali…hehe! :)



    Bo kocham takiego jednego :*


    No bo humor mam zły, okropny, wręcz do dupy. Cały dzień w domu spędzony. Żadnych możliwości. Oj zła jestem… Co do pierwszej imprezy najpierw Szynkielów. Okazało się niezbyt ciekawie więc pojechaliśmy na Broszki. Fajnie tylko że ludzi strasznie dużo. A co do dyngusa to pojechałam na Wierzchlas. Ryszardo mnie zlał :P I szwagier głupek jeden mnie natarł :P Ja mu nie daruje :) Pojechaliśmy później do Kleszczowa, potem Działoszyn a na koniec znowu Wierzchlas :) fajnie, fajnie…

    Przed imprezą :)

    Nawet kilka zdjęc znalazłam z nami na stronie internetowej Chicago club :) Jest wiecej ale dam tylko 3 :)

    W dyngus… :)
    Najpierw u Damiana.
    Bombel szaleje :P

    To zdjątko jest dobre :P

    W Kleszczowie czy jakoś tak :P


    Bo chcieli Ewe wyrzucic :)

    Razem :)



    Bo nie chciałam żeby tak wyszło…
    Przepraszam :(


    No więc mama mnie dzisiaj zwlekła z łóżka o wczesnej godzinie, bynajmniej dla mnie. Bo ze mnie straszny śpioch jest! Jak bym mogła to bym wiecznie spała :P Na śniadanie świątecze przyszłam ostatnia:) No nic nie poradze na to że mi się dobrze w łóżeczku leżało :P

    No i koniec postu wreszcie się zaczną imprezy :) Fajnie, fajnie :) Dzisiaj na Szynkielów z moimi :) i będzie fan :P Oj już się wieczorka nie moge doczekac :D

    A jutro?
    Jutro raczej na wierzchlas do kuzynów moich :) Jednym słowem MOKRO bedzie :)

    A no i roczek minie jak poznałam pannę E :* Trzeba to opic :P hah!

    Żabka :) Kiedys tam w wakacje :)



    wśród tandety lśniąc jak diament ...!


    Nie ukrywam ze teraz jestem strasznie wkurwiona bo juz drugi raz mi się skasowała notka. Pomijam fakt ze się ropisałam jak głupia. Nie bede tyle pisac bo z moim szczesciem skasuje mi się po raz trzeci poprostu dam tylko zdjęcia. Bez komentarza…

    Z wczoraj z praktyk.
    Z Martą.

    Z Anetą.

    u Szczawia.

    szampan rlz!

    Bo Żwiru chciał mnie zamknąc w łóżku Szczawia.

    Jak mnie lali. Bo im się udzielił śmungus dyngus. Najpierw wodą a później szampanem. Całe spoednie mokre miałam :)

    Z dzisiaj :)

     

    Kochamgomocnotak! :*

    Wreszcie odzyskałam mój kochany aparacik :D Panna E:* w końcu raczyła mi go oddac :D  I mam zdjecia z czwartku :) No ja już nigdy więcej nie pójde z Ewą na miasto :P Przysięgam! :P gÓpio ty! To są cholery! Robiły mi zdjęcia w przymierzalni! Be dziewczynki :P Pomijam fakt że było mnie z Ewą słychac na całym sklepie bo my mądre wlazłyśmy razem do tej całej, śmiesznej, głupiej przymierzalni.

    No i te dzisiejsze zakupy z moją Benią :P Nie ma to jak biegiem do każdego sklepu. I jazda przez kaliską :P Ale przynajmniej spodnie zakupiłam :D

    Jedno z cenzuralnych :D
    Przymierzalniowo!

    Pod rożkiem  :)

    „To taka krótka historia,mogłam napisać jej – kolejną część. 
    W jego czułych ramionach,szybko przychodził sen.
    Nie wierzyłam,kiedy mówił,że kocha mnie .
    Myślałam – zgubi mnie w tłumie,zdradzi z Tobą,lub z nią – za jakiś czas.
    Żadna z Was nie zrozumie,jaki poczułam strach.
    Bałam się miłości,którą on chciał mi dać.
    Powiedziałam coś głupiego i …..nie potrafię Ci zaufac – wybacz!”

    Tekstbardzopasujedopewnejsytuacji! Wręczidealnie! Bywa!

    Nic mi się dzisiaj nie chce. Takiego mega lenia mam :P No cóż bywa :) Co do weekendu to bardzo udany był :) Zaczoł się od czwartku :P U panny E:* Później na pizzy z Rafałem Karolcią i Ząbkiem. I te jazdy w intermarche:P Dostałam od niego różyczkę taką śliczną :* Potem do niego do domku. I ta rozmowa z nim i ze szwagrem. Cholery! Piątek… z Czarnuszką się włoczyłysmy po wieluniu miałysmy nawet zamiar jechac do Toporowa ale jakoś nie wyszło :) Wieczorem do Rafała. Było tak fajnie! Miałam wrócic do domu o 2 a wróciłam o 5 rano bo usneliśmy :) Mama troszkę krzyczała, ale przeszło jej. W sobote miałam się spotkac z Kaczym Kausią i Kozą ale nie wyszło bo mama mi nie pozwoliła wyjsc z domku. Dopiero jak juz sobie wszyscy gdzies pojechali to mama się zgodziła ale pod warunkiem że bede tylko do 2. Pojechałam do Rafała i tak jakoś wyszło ze znowu usneliśmy i przed 3 byłam w domu na szczescie mama nie słyszała o której wróciłam więc mi się upiekło. Kilka minut po 3 miałam gości :P Mianowicie Kaczego i Kozę weszli sobie do mnie przez mój balkon od pokoju :P Warioty :) Więcej takich weekendów proszę!!!

    Z nią! Moją kochaną wariotką! :*



    Podobamisię!


    …a mianowicie chodzi mi o to że razem z Benią postąpiłyśmy trochę nie w porządku w stosunku do Szczawia, Kozy, Kaczego i Gumisia. Od momentu kiedy w naszym życiu pojawili się Michał, Ewa, Rafał i Łukasz zaniedabałyśmy nasze kontakty i to bardzo. Przestaliśmy się tak często widywac. Teraz nie pamiętam kiedy ostatnio robiliśmy razem jakąś impreze. Bo przeciez z nimi zawsze było tak fajnie. I to oglądanie bajek u Szczawia, później spaliśmy jak dzieci. Przychodzenie wieczorami na pogaduchy. Te pizze w edenie ze Szczawiem. Te nasze ogniska, wycieczki rowerowe i te motorowe. Bo było tak fajnie beztrosko. Ale się popsuło… I nie wiem dlaczego zrozumiałyśmy to po tak długim czasie…

    Oj wtedy było tak fajnie… Stare dobre czasy :)

    I kilka filmików.
    Z naszej wycieczki rowerowej :)
    Mariucha głupek jeden :) „Ale tu jest fajnie”



    Tu z zapasów z Benią :)



    Cz.2 :)




    • RSS